Niedźwiedzie czy ludzie - kto ma racje bytu?

Jest wiele miejsc na świecie, gdzie ludzie i zwierzęta - dzikie i groźne - żyją obok siebie. Taka niezwykła rzecz dzieje się w jednym z amerykańskich miasteczek położonym wysoko w górach. Ludzie żyją tam na skraju lasu, a i częściowo w lesie. Jednak głównymi mieszkańcami tamtych lasów są niedźwiedzie. Drzewa są regularnie wycinane, a teren jest przygotowywany pod coraz to większe osiedla ludzkie. Z tego też powodu człowiek i niedźwiedź są coraz to bliżej siebie. Czy jest to normalny, zdrowy układ? Niestety nie. Niedźwiedzie przyzwyczajone do ludzkiej obecności są częściowo oswojone i pozwalają sobie na coraz więcej. Nie robią nikomu krzywdy. Po prostu chodzą po ulicach, przychodzą na trawniki, czasem w poszukiwaniu jedzenia wchodzą do domu. Pewien człowiek zawodowo zajmuje się przepędzaniem zwierząt i zaganianiem ich z powrotem do lasu. Najczęściej kończy się wystrzeleniu kilku ślepych nabojów czy użyciu racy, ale zdarza się, że takie spotkanie kończy się tragicznie, bo niedźwiedź jest zbyt pewny siebie, nie daje się przepłoszyć i w konsekwencji… ginie. Należy w takiej sytuacji zadać pytanie: czy mamy prawo robić takie rzeczy? Czy nie jest przypadkiem tak, że to my wkroczyliśmy na teren tego zwierzęcia, a nie odwrotnie? Bo chociaż wszedł do naszego domu, przecież jeszcze kilka lat, kilka miesięcy wcześniej był tam jego dom… Czy nie jest to podstawowe naruszenie zasad ekosystemu? Ta kwestia wymaga głębokiej refleksji.