Więcej szkody niż pożytku?

Mowa tutaj o elektrowniach wodnych. Wybudowana i prawidłowo funkcjonująca elektrownia wodna, czyli taka, która produkuje energię elektryczną uchodzi za dobrą i bezpieczną dla środowiska naturalnego. I taka rzeczywiście jest, gdyż nie produkuje żadnych zanieczyszczeń, siłą napędową jest woda, czyli coś zupełnie naturalnego. Ale co musi się wydarzyć zanim taka elektrownia powstanie? Jak się okazuje, następuje cały szereg zdarzeń - wielokrotnie nieodwracalnych niestety - aby elektrownia mogła zaistnieć. Zmiana krajobrazu “cieszącego oko” czy przesiedlenie ludzi w celu zagospodarowania konkretnego terenu pod budowę zdaje się być najmniejszym problemem. Dużo większym problemem zaś jest kwestia roślin, zwierząt i wszelkich innych organizmów żyjących w miejscu, które z powodu budowy ulega tak naprawdę zagładzie. Zatem wszelkie istoty żyjące prócz ludzi są narażone na wyginięcie. Powstaje więc pytanie, czy mamy prawo ingerować w tak okrutny sposób w środowisko naturalne? Nie ma chyba jednoznacznej odpowiedzi, a nawet gdyby była, strach odpowiedzieć, by nie narazić jednej ze stron sporu. W końcu taka elektrownia jest bez wątpienia jednym z alternatywnych sposobów pozyskiwania energii, a przecież do tego właśnie dążymy - aby żyło nam się lepiej.